Miało być dobrze a wyszło jak zwykle - Cracovia zremisowała ze Śląskiem Wrocław 1:1, choć niewiele brakowało by przegrała 2:1, gdyż w ostatnich minutach sędzia gola dla Śląska uznał, ale później, po konsultacjach z arbitrem boczym wycofał się ze swojej decyzji i uznał, że bramki nie było bo padła ze spalonego. Ale gra, którą zaprezentowali Krakowianie dobrze wróży na przyszłość gdyż zawodnicy grali z dużą werwą i zaangażowaniem. Obie Bramki padły w 2 połowie meczu - najpierw celnie trafił zawodnik gości Peter Grajciar (51 min.), a później w 88 min. doskonałe podanie Mateusza Wdowiaka wykorzystał Marcin Budziński.